Nocturama (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

Każdego dnia gdy słońce rwie*

Białe chmury nad rzeką

Mówię sobie „Dzięki Bogu

Za te ranki, co dla mnie jeszcze są”

Każdy z nas ma tysiąc pragnień

Powiedz mi teraz o tych swoich

Jedyne co mogę dodać

Jak tęsknię za zmarłymi

 

Byli tu i już nie przyjdą

Przyleci tylko czarna wrona

Pogłaszcz jej błyszczące pióra

I daj jej imię Nocturama

 

Każdego dnia kiedy słońce rzuca

Białe światło na wszystkie strony

Świat się wciąż tak samo toczy

Jesteśmy schwytani w liniach jego pola

Nad horyzontem spada gwiazda

Posłaniec nowych nadziei

Spełni może skryte życzenie

Nawet tym którzy nie chcą

 

Byli tu i już nie przyjdą

Przyleci tylko czarna wrona

Pogłaszcz jej błyszczące pióra

I daj jej imię Nocturama

A ty pytasz tak jak ja

Czy się los odmienić da

Czy można uciec

Czy przed krzyżem uklęknąć

Teraz mam?

 

Nocą leci Nocturama

Czarna wrona ze złych snów

Zjawiła się niespodzianie

Symbol nocnych Ikarów

Każdy z nas ma tysiąc pragnień

Powiedz mi teraz o tych swoich

Jedyne co mogę dodać

Jak tęsknię za zmarłymi

 

Byli tu i już nie przyjdą

Przyleci tylko czarna wrona

Pogłaszcz jej błyszczące pióra

I daj jej imię Nocturama

A ty pytasz tak jak ja

Czy się los odmienić da

Czy można uciec

Czy przed krzyżem uklęknąć

Teraz mam?

 

Nocą leci Nocturama

Czarna wrona ze złych snów

 

 

*Tytuł tekstu oryginału: “Nocturama”.

 

We łzach przyszłych dni (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

Mówi się że świat się nie zmieni*

Powiedziałem „Żegnajcie” do tych nadziei

W echu znikają w ciszy

We łzach przyszłych dni

 

Pragnienie moje jest kłamstwem i wołaniem

Zmęczone grą i czekaniem

O tym, że się znowu pojawi

We łzach przyszłych dni

 

 

Świat jest pełen łez i bólu

Gubią się w nim wszystkie drogi do szczęścia

W echu znikają w ciszy

We łzach przyszłych dni

 

Pod powierzchnią łez ma miłość śpi

Nikt nie przeczuwa tej siły w nich

W echu znikają w ciszy

We łzach przyszłych dni

 

Nocny wiatr łka

Muzyka bywa cicha

Długi czas jest ze mną

Wspomnienia tak bledną

 

W ruinach serca czekają

Niespełniony sny, czas nadziei

W echu znikają w ciszy

We łzach przyszłych dni

 

 

Nie widzę już nic poza jałową ziemią
gdzie miłość moja śpi swój wieczny sen

Wyszepcze mi swój czas powrotu

We łzach przyszłych dni

 

We łzach przyszłych dni

We łzach przyszłych dni

We łzach przyszłych dni

 

 

*Tytuł tekstu oryginału: “V slzách příštích dnů”.

Czarna wieża (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

Na ramiona pada śnieg*

Przychodzą w twoich snach

Kroniki tajemnicom wyczarują dawny blask

Ruiny miasta zapraszają, na wzgórzach święty krzyż

Wersy poezji są bardziej zanurzone w mroku

 

Nad horyzontem, za kontinuum, nocą i dniem

Tajemna, wieloletnia, kamienna czarna wieża

Nad horyzontem, za kontinuum, nocą i dniem

Tajemna, wieloletnia, kamienna czarna wieża

 

Na ramiona pada śnieg

Do ruin szybko biegnij

Kamienie i kąty, ulice czarów, czarna wieża

Luna która cię oświetli, ikony blask mylący

Sylwety na murach to dzikie wiły tańczące

 

Nad horyzontem, za kontinuum, nocą i dniem

Tajemna, wieloletnia, kamienna czarna wieża

Nad horyzontem, za kontinuum, nocą i dniem

Tajemna, wieloletnia, kamienna czarna wieża

 

Nad horyzontem, za kontinuum, nocą i dniem

Tajemna, wieloletnia, kamienna czarna wieża

Nad horyzontem, za kontinuum, nocą i dniem

Tajemna, wieloletnia, kamienna czarna wieża

 

 

*Tytuł tekstu oryginału: “Černá Věž”.

Godzina cieni (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

Ogień i lód, do nocy lot,*

Wiatr i czas, godzina cieni

Przebudzenie, geneza snów

Są bliżej niż się wydaje

 

Podaj mi dłoń, nie zapomnij

Wchodzimy w noc, w godzinie cieni

Peleryną wyobrażeniom twym

Teraz dam wyraźny cel

 

Bezpowrotna moja droga

Imperium snu

Anubis i Centaur

Starzy strażnicy skarbu

 

Więc pójdź, cóż pozostaje

Przejdziemy bramą snów

Więc pójdź, już świta

Wypływam

 

Na ramionach wilki niosą

Gotyku głos w godzinie cieni

Harmonia, przebudzenie

Są bliżej niż się wydaje

 

Nostalgii sterowcem

Przelecimy przez czas, w godzinie cieni

Peleryną wyobrażeniom twym

Teraz dam wyraźny cel

 

Bezpowrotna moja droga

Imperium snu

Anubis i Centaur

Starzy strażnicy skarbu

 

Więc pójdź, cóż pozostaje

Przejdziemy bramą snów

Więc pójdź, już świta

Wypływam

 

 

Bezpowrotna moja droga

Imperium snu

Anubis i Centaur

Starzy strażnicy skarbu

 

Więc pójdź, cóż pozostaje

Przejdziemy bramą snów

Więc pójdź, już świta

Wypływam*

 

 

*Tytuł tekstu oryginału: “Hodina stínů ”.

Kruk (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

Ciężkie zasłony twych włosów kryją okna do duszy*

Słońce w oczy co pali budzi twój niepokój w przeczuciu

Twoje wspomnienia jak ptaki lecą do wnętrza twych słów

Zburzone są mury świątyń, stoją wewnątrz twoich wód

 

Schody z kamienia i ciosów, gdzieś wewnątrz ciebie są

Znikają za powierzchnią snu, odwróconym wspomnieniem

Wszystkie przewidzenia i cienie, te z minionych żyć

Obraz wilkołaka widzisz w godzinie amuletów…

 

Głowę unieść i zapomnieć…

Głowę unieść i zapomnieć…

 

Mało życia ci zostaje, gdzieś pochowałeś dawny czas

Tylko zmęczenie i sen ustawią przeciwko tobie zaporę

Swoją prawdziwą twarz pozwolisz pogrzebać ze swoją nadzieją

Pozwolisz spłonąć mostom do odwrotu, ręce składasz do księżyca

 

Stary kruk do ciebie leci – dobry przyjaciel w ciemnościach

Księżyc wita cię swą pełnią, ciemności nocy pozwolisz zostać

Twoja dusza jak powiew teraz się unosi w chmurach

A na okowy egzystencji dasz upaść swemu śmiechowi…

 

Głowę unieść i zapomnieć…

Głowę unieść i zapomnieć…

Głowę unieść i zapomnieć…

Głowę unieść i zapomnieć…

 

 

*Tytuł tekstu oryginału: “Havran”.

 

Phobia nocturna (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

Zmrok już zapada, dzień się tuli w zaspach*

Wachlarze skrzydeł nocnych drapieżnych ptaków wzlatują

Bezładna ucieczka wszystko szuka bezpieczeństwa

Kraina śpiewa cichą pieśń uspokajającą…

 

Przejedziemy przez mgłę, słyszysz wóz zaprzęgu

Kwiaty i klejnoty twoją szyję ozdobią

Dotyki rąk, twoją obecność już znam

Odchodzę cicho między kamieniami, gliną i pyłem…

 

W noc rzucona chusta

We wietrze gitara brzmi

Na horyzoncie stary zamek

Schronieniem ostatnim

 

Przez okno do ogrodów czarny ocean przekroczysz

Na łono posągu swą głowę położysz

Kwiaty pachną, moją obecność już znasz

Odejdziesz cicho tam między kamienie, glinę i pył…

 

W noc rzucona chusta

We wietrze gitara brzmi

Na horyzoncie stary zamek

Schronieniem ostatnim

 

*Tytuł tekstu oryginału: “Phobia nocturna”.

Niebo pod Berlinem (tekst: XIII. století; tł.: Johana_MarieXIII)

 

Świat był jak on*

Podzielony na wiele części

Klucz który spadł

Na stronę zachodnią

Wiatr i chłód

Niebem niósł szarość

Rozdzielił nas

Tak jak twój długi mur

 

Na niebie pod Berlinem

Ulice nie idą spać

Na cokole kolumny

Anioł tańczy sam

Na niebie pod Berlinem

Ulice nie idą spać

Miasto ma po zmierzchu

Odwróconą twarz

 

Twój majestat

Przeszłość – długi cień

Krzyże i pył

Wieniec magnolii

Tam za bramą

Bowie pisał swe pieśni

W wyrwach w murze

Dziś znów słyszę jak grają „Heroes”

 

Na niebie pod Berlinem

Ulice nie idą spać

Na cokole kolumny

Anioł tańczy sam

Na niebie pod Berlinem

Ulice nie idą spać

Miasto ma po zmierzchu

Odwróconą twarz

 

Na niebie pod Berlinem

Ulice nie idą spać

Na cokole kolumny

Anioł tańczy sam

Na niebie pod Berlinem

Ulice nie idą spać

Miasto ma po zmierzchu

Odwróconą twarz

 

Na niebie pod Berlinem

Na niebie pod Berlinem

Na niebie pod Berlinem

Na niebie pod Berlinem

 

 

*Tytuł tekstu oryginału: “Nebe pod Berlínem”.